Istota 2011-07-19 01:20:20
Dlaczego wciaż góry i dom tak całkiem drewniany
Kamień 2011-07-19 01:03:25
Na taśmie waflowej produkcji,
Meteor 2011-04-14 21:33:01
Czyliby istniały ideały niedoścignione
Jedynie pośród gwiazd jarzące
Od Ziemi milionami mil oddzielone
Natchnieniem będące, ot tak.
Czyliby przemijało wszystko, jak
Jak można byłoby to zmienić
Dotąd współistotne półtrwania
Wyliczone pacierze dotyków i słów
Pulpitem rozświetlony, pozwijany
Od chwil wielu, myślenia grunt
Pozwijane i po cóż, zdotykane i
Po cóż powiedziane?
Machina Czasu 2011-04-03 04:02:21
W domyśle zdarzeń, machiny czasu
Wciąż rosa rzęs na wodzie wyobraźni
Na nie żółtym wodospadzie, spływające
Pode brwiami one, całkiem w miejscach tkwiące
Na wysokości tej, co zawsze wykreślonej
Tak już mało jest, a jest właściwie wcale
Bo żółty rdzeń, zaciska dusze nasze
Sprawiając tak, nieważkie gesty tu
Szerokość myśli, wciąż krąży w statku
Podniebnowodnym katamaranem snu
Choć żółć jest w nich, a jest i czerń konturu
To będę przy, tej myśli w dzień i biały
Głęboko tak bo jest to całkiem tutaj
Gdzie żaden ptak, nie dojdzie nawet orzeł
Co żółty dziób ma on i mają oni
Jak każdy z nas, lecz różni są bezbronni.
Wielorąk dróg 2011-04-03 03:41:15
Wielorąk dróg, do schadzek zbór,
Do domu kosztów i z nut pisanych bajek.
Do kogo pójść, by spełnić swój,
Tych bajek kres spisany.
Dlatego siedzisz wciąż w przyjaźni swych zabawek,
Przejawiających część
Tych ludzkich wręcz symptomów.
Dlatego tu jezioro pełne magmy,
Zastygłe myśli i wtopione weń
Zagłady są sygnały.
I po co myślisz jeszcze,
Dlaczego tworzysz prawdy,
Gdy wszystko topi się,
W objęciach czarnej magmy.
W całunie ciszy tej,
W pomrokach krzyków ich,
Opływa nadal kamień
Zarosły porostami.
Orzech... 2011-02-07 23:08:31
Łańcuchami okute fasady
Wieczne bariery rozmytego trwania
Niemoc zaszczepionej jaźni
Sznurami związane latarnie prawd
Nigdy niewypowiedzianych skarg
Jak dni tysiącami pełnej rzeki
Rozlewa się pył czerni wewnętrznej
Składane ołtarze z krwi nieświadomej
Z mszalnego wina wylane obrusy
Psychopatycznej intencji suma
Mur cegieł ciepłem wypalanych
Trawiący obraz snów
Płonących w oddali, ogniska
. 2010-06-24 03:33:32
Nic, by oprzeć się
Nic, by pewność zawierzyć
Nic, by drogę odnaleźć
Nie ma dni, przynoszących biel słonecznych promieni
Brak myśli, będących litym fundamentem
Brak odpowiedzi, pytań poza ofiar rachunkiem
Przychodzą i odchodzą, fale, dusze, wichry
Gromiąc ład poprzedni, smagającyh myśli
Trwoniąc czas, prowadząc donikąd.
Deszcz 2009-12-19 02:33:51
Kiedy stoję tutaj, rozpływam się w bezkresie
Myśli moich przez dni burz poszarpanych
Dni jadem pieczętuję, czyniąc niby nic
Chwiejnie, lecz wciąż w pionie
Ustępuję, wodząc wzrokiem za symbolami
Ukrytymi drzwiami, niewypowiedzianych słów
Przechodzę, by w zaniku horyzontu zupełnym
Swą duszę na wietrze zostawić
Rozpłynąwszy, szczęśliwego cienia, odbicia
Swego wypatruję w świata drobnych składnikach
Czy kryje się między atomami wiecznej ciszy
Tak odległej na spłukanych deszczem liściach.
Morski bezkres 2009-11-14 12:06:40
Żegluję wyschniętego orzecha łupiną
Po zielonym rozlewisku czasu
Czując wiatru wydarzeń podmuch we włosach
W jeziorze minionym i przyszłym
Czarny kwiat błyszczy w oddali
Gubiąc płatki niezapomniane
Odrastające ramiona, niedościgniony zawsze
Niedosięgalny i nieodłączny
Żółci pasma, zagubione w czerwieni
Kotłując, przeszywają przestrzeń
Metafizyczna barwa, niestworzony pył
Z wyobraźni zrodzony, nią panujący.
Przystoję, tutaj, nierealnie
Dziki zalew, zarośnięty lękami
Trucizną ciemności, wichru łopatami
Znajduję, na brzegu.
Zmruż oczy 2009-11-06 23:32:52
Gniew rozprzestrzenia się między załomami wymiarów
Cienkie nitki szalejących tanecznych wirów
Rozwijają jaźń tysiącami rozbłysków
Ustanawiając nowe zasady przepływu
Bezlitosna cisza, waleczna myśl
Pochłaniająca czystej natury bezdenność
Poprzez ból, powtarzalne dudnienie
Fałsz istnienia fal.
=P 2009-10-27 22:18:04
Chleb, klej, woda, polietylen
Świat, dom, muzyka, las
Czas
Chwila, moment, zew
Rozpuszczony tlen
Pot
Napięcie, neuron, prąd
Obraz, wizja, pomieszanie
Wyobraźnia
Lato, wiosna… jesień
Śpiew, skok, lot
Uśmiech
Nic, cisza, źrenica
Taniec, rumieńce
Medytacja
październik Niepoznany 2009-10-20 20:11:44
Sens, światła poznanie, październikowym strojem
Ukołysany w niespokojnych falach dryfującego snu
Rozerwany wodospadami biegów zdarzeń
Rozcieram liście poznania, październikowego
Rozłam, rozpad, rozświetlony tunel
Pociągiem o szynach z czasu nici
Przelatuję, oscylując
Ścieżka, zachmurzone niebo, zapomnianym snem
Z odmętów cielesnej mgławicy przetrwania
Z wietrznych przystani, wiatrem odegnany
Rozpuszczam dłonie dotyku, październikowego
Błysk, cisza, deszczowy ogród
Korytarzem ścian metaforycznych
Rozbiegam swe kroki
Grób, ulewne dobro, istnieniem zapieczętowanym
Statycznie ujęty nad rozlewiskiem
Zjednany rozkładem...
Chrzęst, cisza...
Niepoznany płomień
Rozpływam...
Niebo 2009-09-15 17:57:06
Spływające korytarzami gwiazdy,
Pozostawiają żywy ślad kroków.
Cień spokojnie zastępuje drogę,
Barwiąc powszechność kłączami swymi.
W wirze otoczenie dotykającym,
Ulatuje świt, kończąc kruchy lot,
Niwecząc nocnej głuszy srebrzysty
Krzyk, swych dalekich sióstr.
Rozkwitające demony ludzkiego umysłu,
Szemranie ich, już z dawna rdzewiejące,
Przeszyte świszczącym echem tygodni.
Daleki błysk, na horyzoncie tysięcy drzew.
Zapadająca noc, upadająca za widnokrąg,
Odkrywa niebiańskie wrota szkła,
Zimnej, przezroczystej tafli duszy
Jaśniejącej blaskiem odbitych weń oczu.
Utracony raj 2009-06-04 03:46:45
Utracony raj wyobraźni, cienia strażnicy
Bełt wystrzelony w niebo, bezgwiezdną nocą
Przy żarze kołysanych czarnych drzew
Niemy strumień przyjął jego pęd
Z dali wyłania się, bezlistnego krzewu
Wymierający oddech, przekłuwając mrok
W jego cząstkach wilgotnego powietrza
Dni tupot, płaszczy świst, nad rzeką
Rozdarty horyzont, ulatuje w świt
Nad lasem, unikalnym pędem tli
Sosnami chwiejnymi szczuje noc
Rozpala dal, krwawiąc nań strugami
Unikalny zew, łańcuchów grzmot
O zapadający wir na skraju snu
O srebrzany potok wyobrażenia
Kiedyś, w cieple czasu zanikający.
Więcej... 2009-05-28 02:53:27
Delikatny wiatru śpiew, nic więcej
Twardych słów dobitny szmer
Skoncentrowany wedle, jeden cel
Wielkość, małość, ilość zer
Wszystko swoim panem jest
Wszystko dalej niźli przed
Wszystko inne niczym krew
Wszystko świeci, wszystko pech
W czerni, zatem wypierz się
Kolorowych strumieni precz
W czerni, tylko liczysz się
Jako swoich słów odwieczny cech.
Zapadnięty mur... 2009-05-08 01:35:42
Zapadnięty mur,
ponad stal irracjonalnych snów
Niszczejący płot,
chęci smagań żywych serc
Ukołysany spokój,
nade grody moich bić
Ruiny zamków,
oczy pełne pyłu, wiatr
Przekracza blask,
świątynia niebieskiego światła
Przejmuje ster,
bladokrwisty deszcz
Wyznacza cel, na horyzoncie drzew
Potok, jak dziś,
przelewa rwącą dzicz
Pajęczyna
metalicznych uderzeń, sieć drapieżna
Rozczłonkowuje
strach, badając żar poza jawą
Chwile wyrwane
spod cienia, diaboliczny zew
Rozświetlająca
noc, rozświetlające spojrzenie.
wiosna 2009-04-25 00:51:06
Naiwne, subiektywne oddechy
Spośród pyłu ziemi, wydarte
Wspólne powietrze, błękitu
Rani zwierciadła oczu powłokę
Wysnuta zieleń, ze snu
Okrywa, obezwładnia umysł
Strefę krwi i jaźni odpieczętowując
Komplikacja zdarzeń przyszłych.
Jak sęp, krążący cień
Na sercu zaciemniony punkt
Spowita mych jezior woda
W gwiezdnym odbiciu nieba
I czas nadejdzie blasku
Rozświetlonych dróg szept
Bądź piorun w grzmot
Bądź w krzyku wicher.
Zgiełk mrozu 2009-02-18 19:33:10
Śniegiem okryte piramidy, gniew
Roztop, zwichrzonych siwych drzew
Rozrywanie, ich anielskiej pokrywy
Szaromglisty jeszcze lód żywy
Rozpad bieli cząstek, dezorganizacja
Chłodu atomów, upojnych drzazg
Ukojenie świadomości czy mutacja
Między drżącymi palami i trzask
Gałęzi uleciał duch, cierń szelestu
Mróz przyzywa, ostatniego tchnienia
Błysk. Na istnym, taniec, przyziemiu
Tam bitwa, bez narodzenia
Tu ziemia, od ziąbu i kry wzruszona
Przetacza się strumieniami arena
Odbitych świateł i pyłu, iluzja
Bytu i piękna, transfuzja wrodzona.
Martwe receptory 2009-02-05 00:20:04
Oszuści, pod jednej myśli osłoną
Zakapturzonym stałem się jeźdźcem
Instynktu. Homogenicznym bratem
Pośród tej dziczy, ideały płoną
Zrywam z siebie pas niepewności
Kołysząc słowami ostrożnie
By nie zamazać niewinności
By cisza dudniła nieznośnie
Stając się cieniem osobowości
Ubierając w złoto nikłe podłości
Kroczę wciąż do przodu, oddychając
Cicho, równowagi nie zaburzając
Kroczę niechybnie, ku strojnej pustce zmysłów
Prawdziwych receptorów metafizyki
W otchłani porzucam, szumy umysłów
Nastrojone mile ludzkiej statystyki
Na drzewach czernieją owoce 2008-11-30 21:06:24
Wzrokiem, na
drzewach czernieją owoce
Mych snów, błyszczące jabłoni owoce
Ulatuje z
nich, mą duszą, sok
Bezpowrotnie strącone symbole
Brodzący, lecz
spragniony, jaźnią obłąkany Tantal
Swój los boleścią odwieczną
przypieczętowuje
Dłońmi nakreślając na niebie pragnienia
Stopami w swym
złocie istniejąc
Wzrokiem, woda w błotnistą toń zachodzi
Stracony
szloch, umarły lęk
Subtelna muzyka przerywa cień
Spieczone umysłu usta,
wołają
Próżni podróż na wieki trwająca
Polukrowane, zwichrzone
drzewa
Krzewy słodyczą zasypane tutaj
Na ścieżce chorego umysłu.
